Tytuł: #Silence
Gatunek: AU, Adventure, Gen (Historia bez wątku miłosnego)
Bohater Główny: Kim Myungsoo
Bohaterowie Pierwszoplanowi: Kim Himchan, Kim Sungkyu, Jang Hyunseung
Uwagi: W opowiadaniu Hyunseung jest jeszcze członkiem Beast.
Opis:
Co się dzieje, gdy popularny ulzzang z Korei Południowej postanawia rzucić wszystko i wyjechać za granicę? Kim Myungsoo właśnie na coś takiego się decyduje. Jednak jego podróż okaże się bardziej niezwykła, niż się tego spodziewa. Na swojej drodze spotyka tajemniczego Sungkyu, niesamowitego Himchan'a i... co jeszcze?
Rozdział 1
Czy ci ludzie nie mogą przestać tak błyskać? Czuję się jak u okulisty na badaniach przez te flesze. Muszę mrużyć moje biedne oczy, chociaż wiem, że przez to większość właśnie zrobionych mi zdjęć będzie dostępna w Google Grafice pod tagiem "Kim Myungsoo derp face". Ale, mimo to, dzielnie się uśmiecham i staram chodzić z właściwą mi gracją. Czy jestem sławny? - zapytacie. Cóż, można tak powiedzieć.
Nazywam się, jak już wcześniej powiedziałem, Kim Myungsoo i jestem jedną z najpiękniejszych osób w Korei Południowej. A przynajmniej za taką uchodzę, przez co moja popularność rośnie z dnia na dzień i czasami jest porównywalna do sławy idoli k-pop'u. Z tego powodu jestem często zapraszany na różne gale i ważne uroczystości jako ich ozdoba.
Tak, właśnie takie życie mi odpowiada. Wreszcie spełniłem jedno ze swoich marzeń, jestem znany. I pomimo wielu przeszkód i ciężkiej pracy, dotarłem tu gdzie jestem, czyli ani za wysoko (duża odpowiedzialność szkodzi!), ani nie za nisko, czyli właśnie tam, gdzie najbardziej mi odpowiada. Należy zachować umiar we wszystkim, pamiętajcie.
Ładny byłem już od urodzenia. W przeciwieństwie do innych dzieci na porodówce, nie wyglądałem jak nastroszony nerwus. Kiedy poszedłem do szkoły, często śmiano się ze mnie, że nie wyglądam męsko, ale ja przejmowałem się tym tylko na początku, później już do tego przywykłem i wszystkie obelgi spływały po mnie jak po kaczce, bo moi rodzice zapewniali, że kochają mnie takiego, jakim jestem. A zdanie rodziców było najważniejsze.
Gdy nieco podrosłem, zrozumiałem, że moja uroda to atut. Zapuściłem włosy do ramion. Do dziś pamiętam, jak nowy chłopak w mojej klasie wręczył mi kwiatek z pytaniem, czy może ze mną siedzieć w ławce, bo myślał, że jestem dziewczyną. Byliśmy wtedy na piątym roku, a jemu oczywiście dostało się po uszach od nauczycielki za "szerzenie homoseksualizmu". Od tamtej pory nie odzywał się do mnie. Ja natomiast wróciłem do domu z kwiatkiem we włosach. No, bo co w końcu. Ładny był.
Dwa lata później zdecydowana większość mojego szczytniego futra wylądowała we fryzjerskim koszu na śmieci. Tak jak większość nastolatków zacząłem przechodzić wtedy tak zwany "trudny okres zmian". I, jako że zmieniłem wtedy szkołę, uniknąłem na szczęście łatki "chłopca - dziewczynki".
Miałem wtedy kilku kumpli, ale później nasze drogi się rozeszły. Spotykam się teraz z tylko jednym z nich. Prawdę mówiąc, Lee Sungyeol jest aktualnie chyba jedynym moim przyjacielem. Pracuje w barze, ale z moją pyskatością nie dorastam mu do pięt. Chyba gdyby nie był taki bezczelny, nie zdołałby długo utrzymać się w jakiejkolwiek pracy. Ale oczywiście ma też zalety, które czasem są tak przesadzone, że aż się niedobrze robi. Przykładowo: jest pracusiem i pedantem. A to chyba najgorsze połączenie świata. Ale mimo wszystko, lubię go i ufam mu w większości spraw. Pomógł mi niezmiernie w mojej drodze do sławy, chociaż on sam nie traktuje tego jakoś nadzwyczajnie. Uważa, że tak po prostu robią przyjaciele i chyba ma rację.
Pomachałem z uśmiechem w stronę fotografów. Wiem, że już jutro zdjęcia z tej gali będą krążyć po internecie. Siadam na specjalnie zarezerwowanym siedzeniu w pierwszym rzędzie obok mojego managera. Jestem w swoim żywiole.
××××
Uroczystość minęła bez żadnych niespodzianek. Gdy po wszystkim wsiadałem do samochodu, żadne sasaengi na mnie nie napadły i zostałem pożegnany tylko kolejnymi błyskami fleszy. Normalka.
Byłem jednak dość zmęczony, a za kilka godzin miałem mieć kilka sesji. Manager pozwolił mi się zdrzemnąć w samochodzie, więc skorzystałem z propozycji, bo wiedziałem, że mój sen nie potrwa długo.
Śniły mi się jakieś bzdury. Na przykład, że ci wszyscy fotografowie mieli twarz szczerzącego się Sungyeola. Po chwili zaczęli mnie obłazić z nachalnością zombie. Nie miałem gdzie uciekać, więc skuliłem się, ale oni wciąż klepali mnie boleśnie po głowie i rękach. Krzyczałem i krzyczałem, jednak nikt nie przychodził z pomocą.
- Myungsoo, obudź się! - Zombie mówiły chórem głosami pozbawionymi żadnych emocji.
- Myungsoo! Śpisz już pięć godzin!
- Myungsoo, obudź się! - Zombie mówiły chórem głosami pozbawionymi żadnych emocji.
- Myungsoo! Śpisz już pięć godzin!
Otworzyłem oczy. Manager okładał mnie po głowie poduszką, co powodowało ból z tyłu mojej czaszki.
- Proszę przestać - wymamrotałem, ale chyba nie dosłyszał.
- Hyuuuung!! To boli!
- Proszę przestać - wymamrotałem, ale chyba nie dosłyszał.
- Hyuuuung!! To boli!
Na te słowa nareszcie przestał. Odchyliłem głowę do tyłu. Nie pamiętałem, żebym przenosił się do łóżka.
- Nareszcie się obudziłeś! Wstawaj szybko, masz dzisiaj zdjęcia. Spałeś od ponad pięciu godzin! - Dodał z wyrzutem, po czym wyszedł z pokoju.
- Nareszcie się obudziłeś! Wstawaj szybko, masz dzisiaj zdjęcia. Spałeś od ponad pięciu godzin! - Dodał z wyrzutem, po czym wyszedł z pokoju.
Przetarłem oczy i przeciągnąłem się. O mało co nie zaspałbym. Może kiedyś pięć godzin snu to byłoby dla mnie mało, ale teraz - wręcz przeciwnie. W każdym razie, dziesiąta rano to chyba dobry czas, żeby wstać. Nawet jeśli się poszło spać o piątej.
Otworzyłem szeroko okno i wziąłem kilka głębokich wdechów. Na ulicy było cicho, wiał przyjemny wiatr. Wyszedłem na balkon z moim telefonem i zrobiłem sobie zdjęcie, po czym wrzuciłem je na Instagrama. Dodałem podpis "#Silence #Cisza #Spokój Dzień dobry! Miłego dnia ^^", po czym zamknąłem za sobą drzwi balkonowe i odłożyłem telefon na szafkę. Po przebraniu się sprawdziłem komentarze.
"Dzień dobry :*"
"Myungsoo, kochamy cię! (/^▽^)/"
"Pozdrowienia z Japonii! Miłego dnia!"
"Dzień dobry :*"
"Myungsoo, kochamy cię! (/^▽^)/"
"Pozdrowienia z Japonii! Miłego dnia!"
Uśmiechnąłem się pod nosem. Lubiłem wstawiać zdjęcia rano, bo takie komentarze nastrajały mnie pozytywnie na cały dzień. A dziś czekało mnie naprawdę sporo pracy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz