Rozdział 1
04.12.2011
''noboda neoreul saranghae
noboda neoreul saenggakhae
amudo mollododune
neo hana neoman isseumyeon sara''*
noboda neoreul saenggakhae
amudo mollododune
neo hana neoman isseumyeon sara''*
Nareszcie koniec - pomyślał. Pisanie tej piosenki zaczynało go już męczyć. Chciał ją skończyć szybko, zanim opuści go wena, ale praca przedłużyła się i nie miał czasu na myślenie o niej, przez co końcówka szła mu już zdecydowanie bardziej mozolnie niż początek.
To była ostatnia planowana piosenka z albumu. Do reszty z nich miał dużo mniejszy wkład, bo oprócz kilku napisanych zwrotek nijak się do ich tworzenia nie przyczynił. Natomiast tą napisał całą i, mimo zmęczenia tym spowodowanego, podobała mu się. Był z niej dumny, jak z własnego dziecka.
Po powrocie do dormu od razu poszedł spać. Jutro przecież trzeba będzie wcześnie wstać, bo czekał ich cały dzień kręcenia klipu. Wieść o planowanym debiucie rozniosła się szybko i ludzie spodziewali się czegoś nowego. Taka też była koncepcja. Plan teledysku do Warrior spodobał się jemu i pozostałym członkom zespołu na tyle, że do kręcenia przygotowywali się z niecierpliwością. Wiedzieli, że to będzie coś wspaniałego.
🎶
- Yongguk.
- Zelo.
- Zelo.
Obydwoje się roześmiali. Lubili rozmawiać ze sobą przed snem.
- Chciałbym już zadebiutować.
- Ja też, ale z drugiej strony... oczekiwanie jest zwykle najlepsze - obrócił się na bok, twarzą do Junhonga. Ten z kolei rozłożył się na łóżku, podkładając ręce pod głowę i spoglądając rozmarzonym wzrokiem w sufit.
- Chciałbym już zadebiutować.
- Ja też, ale z drugiej strony... oczekiwanie jest zwykle najlepsze - obrócił się na bok, twarzą do Junhonga. Ten z kolei rozłożył się na łóżku, podkładając ręce pod głowę i spoglądając rozmarzonym wzrokiem w sufit.
- Wiesz co, Yongguk? Chciałbym, żeby ta piosenka była taka dobra, że gdy będziemy już starymi dziadami bez zębów, wciąż będziemy pamiętać jej tekst i układ.
- Za daleko wybiegasz w przyszłość. Nie dożyjemy starości. W wieku pięćdziesięciu lat umrzemy z wycieńczenia... A w każdym razie ty na pewno.
- Nieprawda! - Rzucił w niego najbliżej leżącą poduszką, znowu się śmiejąc. - Ja nie. Ty jesteś starszy i umrzesz wcześniej.
- Cudne tematy na rozmowę przed snem - usłyszeli głos dobiegający od strony drzwi. Obydwoje zwrócili głowy w tamtym kierunku. W drzwiach stał Himchan i przypatrywał im się jednocześnie rozbawionym i kpiącym spojrzeniem.
- Channie hyung, a ty jak myślisz, kiedy umrzesz? - Junhong chciał zaspokoić swoją ciekawość.
- Już umieram. Przyszedłem się położyć, ale jak słyszę wasze pogaduszki, to mam ochotę wynieść się dzisiaj do Jongupa.
- Nie, proszę, hyung, nie rób tego. Będę grzeczny! - Zelo doskonale wiedział, że wszyscy hyungowie w zespole mają słabość na punkcie jego aegyo, więc używał go za każdym razem, gdy tylko czegoś chciał. Z niezmiennym zresztą skutkiem.
- Junhong... Jak ty to robisz, że...
- Nic już nie mów, hyung. Idź spać, a my tu sobie z Yongguczkiem jeszcze cichutko pogadamy na różne tematy - przerwał mu najmłodszy z chichotem.
- To ja wychodzę.
- Nie, to nie będziemy gadać. No chyba, że tak cichutko, cichutko.
- Za daleko wybiegasz w przyszłość. Nie dożyjemy starości. W wieku pięćdziesięciu lat umrzemy z wycieńczenia... A w każdym razie ty na pewno.
- Nieprawda! - Rzucił w niego najbliżej leżącą poduszką, znowu się śmiejąc. - Ja nie. Ty jesteś starszy i umrzesz wcześniej.
- Cudne tematy na rozmowę przed snem - usłyszeli głos dobiegający od strony drzwi. Obydwoje zwrócili głowy w tamtym kierunku. W drzwiach stał Himchan i przypatrywał im się jednocześnie rozbawionym i kpiącym spojrzeniem.
- Channie hyung, a ty jak myślisz, kiedy umrzesz? - Junhong chciał zaspokoić swoją ciekawość.
- Już umieram. Przyszedłem się położyć, ale jak słyszę wasze pogaduszki, to mam ochotę wynieść się dzisiaj do Jongupa.
- Nie, proszę, hyung, nie rób tego. Będę grzeczny! - Zelo doskonale wiedział, że wszyscy hyungowie w zespole mają słabość na punkcie jego aegyo, więc używał go za każdym razem, gdy tylko czegoś chciał. Z niezmiennym zresztą skutkiem.
- Junhong... Jak ty to robisz, że...
- Nic już nie mów, hyung. Idź spać, a my tu sobie z Yongguczkiem jeszcze cichutko pogadamy na różne tematy - przerwał mu najmłodszy z chichotem.
- To ja wychodzę.
- Nie, to nie będziemy gadać. No chyba, że tak cichutko, cichutko.
Himchan pewnie powykłócałby się jeszcze z Zelo, ale nie miał już na to siły. W tej chwili marzył jedynie o ciepłym, przyjemnym łóżku.
- Ech, ty mały... Ty duży dziadku!
- Czemu "dziadku"?
- Bo już ci się do grobu zbiera. Dobranoc - mówiąc to, wskoczył pod kołdrę.
- Dobranoc, hyung!
- Ech, ty mały... Ty duży dziadku!
- Czemu "dziadku"?
- Bo już ci się do grobu zbiera. Dobranoc - mówiąc to, wskoczył pod kołdrę.
- Dobranoc, hyung!
Junhong zanim zadał Yonggukowi kolejne nurtujące go pytanie, poczekał aż w pokoju rozlegnie się chrapanie Himchana.
- Gukkie hyung, a czy to prawda, że na emeryturze będziemy pławić się w luksusie?
- A co cię tak wzięło? Chłopie, ty nawet jeszcze pełnoletni nie jesteś, a już o starości myślisz?
- Przezorny zawsze ubezpieczony - odfuknął młodszy. - Jak nie chcesz ze mną gadać, to chyba wezmę przykład z Himchana i też pójdę spać.
- Dobranoc, Junhong.
- Gukkie hyung, a czy to prawda, że na emeryturze będziemy pławić się w luksusie?
- A co cię tak wzięło? Chłopie, ty nawet jeszcze pełnoletni nie jesteś, a już o starości myślisz?
- Przezorny zawsze ubezpieczony - odfuknął młodszy. - Jak nie chcesz ze mną gadać, to chyba wezmę przykład z Himchana i też pójdę spać.
- Dobranoc, Junhong.
Junhong nie odpowiedział.
______________________________________
* cytat z piosenki B.A.P "Secret Love"
* cytat z piosenki B.A.P "Secret Love"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz