niedziela, 21 sierpnia 2016

Not Today, Not Tomorrow - Rozdział 3


Rozdział 3

26.01.2012
To już teraz! To już północ! Debiutancki mini album B.A.P właśnie poszedł w świat razem z ich pierwszym Music Video. Cały zespół był dumny ze swojej ciężkiej pracy i całych dni włożonych w stworzenie tego albumu. Pomimo zmęczenia byli tak szczęśliwi, że nawzajem rzucali się sobie w ramiona. 
- To nie koniec, chłopaki - odezwał się surowo manager, widzieli jednak cień uśmiechu przemykający po jego twarzy. - Wiecie chyba, że to dopiero początek ciężkiej pracy? Jeżeli ludziom spodoba się ten album, będziecie musieli włożyć jeszcze więcej w wykonanie następnego. 
- Wiemy, hyung - przytaknęli zgodnie.

Not Today, Not Tomorrow - Rozdział 2


Rozdział 2

05.12.2076
Himchan jak zwykle odwiedził go w porze śniadania. Jak zwykle zjedli razem, przeglądając poranne gazety. Jak zwykle przegadali prawie cały poranek.
- Nie spodziewałem się tego.
- Czego, Himchan?
- Tego, jak długo pożyjemy.
- Powtarzasz to codziennie.
- Bo wciąż nie mogę w to uwierzyć.
- Byłeś wczoraj u Daehyuka? Znaczy, Daehyuna. 
- Nie, dzisiaj chciałem pójść.
- Jak dam radę, to wybiorę się z tobą.
- Dobrze.
- A właściwie, czemu by nie pójść teraz?
- Teraz?
- Tak, Yongguk.
- Hm, dobrze. Ale pomóż mi się zebrać.
Opiekunka, która była niby zatrudniona nie przychodziła już trzeci tydzień, co skutkowało tym, że Yongguk nie miał nikogo, kto by mu pomógł w codziennych czynnościach takich jak ubieranie, czy mycie się, a często nawet zrobienie sobie jedzenia. Czasem aż głupio było mu prosić o to Himchana, który chcąc, nie chcąc, też był już w podeszłym wieku i sam nie zawsze dawał sobie radę. Gdzie się podziała ich dawna dobra forma?
Po dziesięciu minutach wkładania marynarki, płaszcza oraz butów, dwaj starsi panowie wreszcie mogli wyjść na zewnątrz. Skierowali się, jak zwykle, w kierunku cmentarza, na którym pochowani byli ich dwaj przyjaciele z młodości - Jung Daehyun oraz Moon Jongup. Daehyun nie żył już od dawna. Zmarł prawie trzydzieści lat temu w katastrofie kolejowej. Yonggukowi udało się wtedy zorganizować pogrzeb, na który ściągnął wszystkich byłych członków B.A.P oprócz Junhonga. Ten nie przybył z "powodów rodzinnych". Yonggukowi do tej pory było przykro z tego powodu.
Jongup zmarł natomiast z przyczyn naturalnych stosunkowo niedawno - jakiś rok temu.
Yongguk i Himchan odwiedzali kilka razy w tygodniu oba groby. Czasem spędzali nad nimi długie godziny patrząc się po prostu w przestrzeń i rozmyślając nad wspólnymi chwilami. Cisza panująca na cmentarzu była przyjemniejsza niż cisza samotności w domu. Na cmentarzu siedzieli we czwórkę. W domu, nie licząc poranków, Yongguk był sam.
- O czym myślisz? - Spytał Himchana, który siedział zgarbiony z zamkniętymi oczami.
- Nie wiem tak naprawdę. Po prostu odpłynąłem.
Yongguk skinął głową.
- Jak myślisz, kto będzie nas odwiedzał, gdy umrzemy?
- Czemu przyszedł mi na myśl Ze... Junhong?
- Nie mam pojęcia. Nie sądzę zresztą, żeby go to obchodziło - powiedział, a gdy zdał sobie sprawę z prawdziwości tych słów, poczuł dotkliwy ból w sercu raczej nijak nie związany z przeżytym kiedyś zawałem.
Prawda była taka, że tęsknił za Junhongiem. Nie widzieli się od rozpadu B.A.P jakieś czterdzieści lat temu. Nawet nie wiedział, czy jego były przyjaciel jeszcze żyje, gdzie mieszka, co robi. Himchan nie przywiązywał do tego jakiejś wielkiej wagi, ale dla niego, Yongguka, było to bardzo przykre i bolesne. Junhong był w młodości jedną z najbliższych mu osób. Martwił się czasem o niego, jak o własne dziecko. I nie miał pojęcia, czemu ten już nigdy więcej nie chciał się z nim zobaczyć. Yongguk pewnie niedługo umrze. Czy Junhong będzie wtedy jeszcze żył? Czy jakimś cudem przyjdzie na pogrzeb? Ha. Nie wiadomo.


Not Today, Not Tomorrow - Rozdział 1


Rozdział 1

04.12.2011
''noboda neoreul saranghae
noboda neoreul saenggakhae
amudo mollododune
neo hana neoman isseumyeon sara''*
Nareszcie koniec - pomyślał. Pisanie tej piosenki zaczynało go już męczyć. Chciał ją skończyć szybko, zanim opuści go wena, ale praca przedłużyła się i nie miał czasu na myślenie o niej, przez co końcówka szła mu już zdecydowanie bardziej mozolnie niż początek.
To była ostatnia planowana piosenka z albumu. Do reszty z nich miał dużo mniejszy wkład, bo oprócz kilku napisanych zwrotek nijak się do ich tworzenia nie przyczynił. Natomiast tą napisał całą i, mimo zmęczenia tym spowodowanego, podobała mu się. Był z niej dumny, jak z własnego dziecka.
Po powrocie do dormu od razu poszedł spać. Jutro przecież trzeba będzie wcześnie wstać, bo czekał ich cały dzień kręcenia klipu. Wieść o planowanym debiucie rozniosła się szybko i ludzie spodziewali się czegoś nowego. Taka też była koncepcja. Plan teledysku do Warrior spodobał się jemu i pozostałym członkom zespołu na tyle, że do kręcenia przygotowywali się z niecierpliwością. Wiedzieli, że to będzie coś wspaniałego.
🎶
- Yongguk.
- Zelo.
Obydwoje się roześmiali. Lubili rozmawiać ze sobą przed snem.
- Chciałbym już zadebiutować.
- Ja też, ale z drugiej strony... oczekiwanie jest zwykle najlepsze - obrócił się na bok, twarzą do Junhonga. Ten z kolei rozłożył się na łóżku, podkładając ręce pod głowę i spoglądając rozmarzonym wzrokiem w sufit.
- Wiesz co, Yongguk? Chciałbym, żeby ta piosenka była taka dobra, że gdy będziemy już starymi dziadami bez zębów, wciąż będziemy pamiętać jej tekst i układ.
- Za daleko wybiegasz w przyszłość. Nie dożyjemy starości. W wieku pięćdziesięciu lat umrzemy z wycieńczenia... A w każdym razie ty na pewno.
- Nieprawda! - Rzucił w niego najbliżej leżącą poduszką, znowu się śmiejąc. - Ja nie. Ty jesteś starszy i umrzesz wcześniej.
- Cudne tematy na rozmowę przed snem - usłyszeli głos dobiegający od strony drzwi. Obydwoje zwrócili głowy w tamtym kierunku. W drzwiach stał Himchan i przypatrywał im się jednocześnie rozbawionym i kpiącym spojrzeniem.
- Channie hyung, a ty jak myślisz, kiedy umrzesz? - Junhong chciał zaspokoić swoją ciekawość.
- Już umieram. Przyszedłem się położyć, ale jak słyszę wasze pogaduszki, to mam ochotę wynieść się dzisiaj do Jongupa.
- Nie, proszę, hyung, nie rób tego. Będę grzeczny! - Zelo doskonale wiedział, że wszyscy hyungowie w zespole mają słabość na punkcie jego aegyo, więc używał go za każdym razem, gdy tylko czegoś chciał. Z niezmiennym zresztą skutkiem.
- Junhong... Jak ty to robisz, że...
- Nic już nie mów, hyung. Idź spać, a my tu sobie z Yongguczkiem jeszcze cichutko pogadamy na różne tematy - przerwał mu najmłodszy z chichotem.
- To ja wychodzę.
- Nie, to nie będziemy gadać. No chyba, że tak cichutko, cichutko.
Himchan pewnie powykłócałby się jeszcze z Zelo, ale nie miał już na to siły. W tej chwili marzył jedynie o ciepłym, przyjemnym łóżku.
- Ech, ty mały... Ty duży dziadku!
- Czemu "dziadku"?
- Bo już ci się do grobu zbiera. Dobranoc - mówiąc to, wskoczył pod kołdrę.
- Dobranoc, hyung!
Junhong zanim zadał Yonggukowi kolejne nurtujące go pytanie, poczekał aż w pokoju rozlegnie się chrapanie Himchana.
- Gukkie hyung, a czy to prawda, że na emeryturze będziemy pławić się w luksusie?
- A co cię tak wzięło? Chłopie, ty nawet jeszcze pełnoletni nie jesteś, a już o starości myślisz?
- Przezorny zawsze ubezpieczony - odfuknął młodszy. - Jak nie chcesz ze mną gadać, to chyba wezmę przykład z Himchana i też pójdę spać.
- Dobranoc, Junhong.
Junhong nie odpowiedział.
______________________________________
* cytat z piosenki B.A.P "Secret Love"


Not Today, Not Tomorrow - Prolog 3/3


Prolog 3/3

Teraz już żyję,
OddychamWraz
Z pierwszym moim oddechem
Odwróciłeś wielką klepsydrę życia
W której piasek już powoli
Się przesypuje.
Ale pamięć przetrwa.
Pamięć przetrwa.

Not Today, Not Tomorrow - Prolog 2/3


Prolog 2/3

Jestem,
Ale mnie nie ma.
Żyję,
Ale nie żyję.
Miasto jest głośne,
Ale ciche.
Deszczowy dzień.
Duchy wspomnień,
Jak żywe postacieprzemierzają ulice.
Czerwono - niebieski sygnał
Przerywa codzienność.

Not Today, Not Tomorrow - Prolog 1/3


Opis:
Tytuł: Not Today, Not Tomorrow...
  Bohaterowie Główni: Bang Yongguk, Choi Junhong
  Gatunek: AU, Gen (Historia bez wątku miłosnego)
  Opis: Rok 2076. Bang Yongguk - osiemdziesięciosześciolatek - wspomina czasy swojej młodości, próbując odnaleźć dawnego przyjaciela - Choi Junhong'a. Czy mu się to uda? Co jest rzeczywistością, a co wspomnieniem?

Prolog 1/3

Boże,
Czemu zesłałeś mnie na ten świat pełen koszmarów?
Czemu skazałeś mnie na życie wśród
Milionów wrogów?
Czym zawiniłem,
Że muszę prowadzić ten żywot
Pełen trosk i problemów?
Mój czas się kończy,
Ale pamięć przetrwa.